Apel – zwierzęta w Maroku

Zwierzęta w Maroku

Dziś kilka słów o zwierzętach w Maroku. Temat ten tak bardzo nie dawał mi spokoju, że postanowiłam o tym napisać.  Wydaje mi się, że jeśli nie będziemy mówić o tym głośno, to prawdopodobnie nic się nie zmieni. I jeśli turyści nadal będą płacić za to, co się dzieje, nadal będzie tak samo. A tak dłużej być nie powinno w żadnym wypadku. Sama mam zwierzęta, wiem jak wdzięczne i oddane potrafią być jeśli dobrze się je traktuje i w głowie nie mieści mi się to, co widziałam w Maroko.

osły na sznurach

Osioł.

Miły śliczny osiołek, pasie się nieopodal domu. Gdyby przyjrzeć mu się bliżej, a miałam okazję oglądać osły wielokrotnie, ponieważ są one tutaj bardzo często wykorzystywane, można zobaczyć w jaki sposób traktowany jest przez swoich właścicieli. Wszystkie osły po pracy wypuszczane są wolno. I pozostają obok domu. Dlaczego? Kochają właścicieli i są do nich przywiązane? Nie do końca. Przywiązane mają sznurem nogi. Prawą, przednią i tylną. Wymusza to chodzenie w konkretny sposób, małymi krokami, a nogi przy kopytach są zdeformowane od trwałego stosowania tego wiązania (wyginają się nienaturalnie w bok). Dzięki temu właściciel nie musi pilnować zwierzęcia żeby nie uciekło, nie musi się nim zajmować i ma święty spokój.

małpki na łańcuchach

Małpy

Na placu Dar Jamaal w Marrakeszu. Małe małpki stanowić mają atrakcję dla turystów. Przyjeżdżamy z Europy, gdzie te zwierzęta nie występują na wolności i kontakt z nimi budzi zachwyt i ciekawość. Za pieniądze można zrobić sobie zdjęcie z małpką, pan właściciel posadzi ją nam na ramieniu. Małpka nie ucieknie siłą sadzana na obcym człowieku. Dlaczego? Zakuta jest w żelazną obrożę i ciężki łańcuch, na którym szarpie ją właściciel. Popycha, szturcha gdy zwierzę usiłuje się buntować. Łańcuch jest ciężki, małpka kładzie się żeby nie musieć go nosić. Pół dnia siedzi w nim na słońcu na placu ku uciesze turystów..

męczone węże

Węże

I zaklinacze węży. Znów plac Dar Jamaal. Grupa Arabów gra na bębnach i piszczałkach. Fantastyczna muzyka. Wokół siebie porozkładali węże. Różne węże, nie potrafię ich rozpoznać, część może nie być jadowita. Węże leżą na słońcu na rozgrzanym betonie. Od godziny 13.00 do późnej nocy. Są drażnione jeśli położą się i zwiną, aby nieustannie były w pozycji przygotowanej do ataku, inaczej turyści się nimi nie interesują. Kilka z nich ciągle noszonych jest na rękach i podstawianych turystom pod nos, żeby dotknęli za pieniądze. Wiszą bezwładnie, wyglądają jakby były już martwe.

Nadal jesteśmy na placu Dar Jamaal. W klatkach lub plastikowych miednicach na słońcu  poukładane są małe żółwie błotne. Można kupić sobie jednego do domu. Nie mają wody.

Osły ciągnące wózki mają futro na zadkach wytarte od kopniaków, którymi raczy je woźnica.

O jeździe wielbłądem nawet nie myślałam ze strachu przed tym co zobaczę i jak traktowane są te zwierzęta.

Dziś apeluję do wszystkich którzy wybierają się do Maroka, aby nie wspierać finansowo ludzi, którzy zajmują się męczeniem zwierząt. Może sami nie zmienimy Afryki, ale jeśli zaczniemy głośno nazywać to co się dzieje i mówić, że te zwierzęta torturowane są dla zarobku, to może coraz mniej osób zacznie dawać pieniądze za oglądanie tych przedstawień. A jeśli nie będzie widzów, nie będzie również niewolników.

Agadir plaża

Świat zmienić możemy tylko zaczynając od nas. Na plaży w Agadirze, tak pięknej plaży, że na prawdę warto tam być, w czasie spaceru podnosiłam puste butelki plastikowe, które woda wyrzucała na brzeg i zanosiłam je do wystawionych na plaży koszy na śmieci. Ludzie w okół patrzyli na mnie dość zdziwieni. Jaki turysta na wczasach sprząta po innych. Ale jeśli choć w jednej głowie pojawiła się myśl, że to dobre działanie i że warto je powtórzyć, to warto było. Jeśli każdy z nas sprzątnie jedną butelkę, to będziemy mieć czyściej o dziewięć miliardów butelek pet ;)

pozdrawiam was ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *